Nie ma już żadnej prywatności!

Gwiazdy strzeżcie się! Desant paparazzich trwa! A co gorsza atakują oni już na wszystkich możliwych frontach - z lądu, z morza i z powietrza. Z pewnością wyobraziliście sobie w tym momencie fotografów latających na jetpackach, czy hakujących militarne satelity, aby uzyskać zdjęcie Paris Hilton w bikini. Nic z tych rzeczy. Eric Austin - fotograf amator z Texasu, oddał właśnie w ręce paparazzich potężna broń, siejącą postrach wśród osób ceniących swoją prywatność.

Ekrany reklamowe naruszą prywatność?

Sprytny Teksańczyk zamontował swój aparat w zdalnie sterowanym modelu helikoptera i tak powstał pierwszy helicam w wersji "zrób to sam". Eric użył w swym projekcie aparatu Canon 7D DSLR, który został przymocowany do helikoptera za pomocą zwykłego gwintu, używanego w statywach. Aby zabezpieczyć kamerę przed wstrząsami, związanymi z lądowaniem, płozy modelu wyłożone zostały pianką pochodzącą z basenowych "makaronów" (gdyby urządzenie miało służyć paparazzim to z pewnością użyliby innego koloru).

Jedyna niedogodność związana z użytkowaniem tej maszyny jest taka, że tryb pracy aparatu trzeba ustawić przed startem, gdyż nie da się zrobić tego zdalnie. Cóż paparazzim, których praca wiąże się z niedogodnościami typu pogryzienia, siniaki i wizyty w areszcie z pewnością nie będzie to przeszkadzać. A co powinny zrobić biedne gwiazdy? Czas najwyższy zaopatrzyć się w przenośną wyrzutnię rakiet ziemia-powietrze.

źródło: automotto