Latający teleskop NASA

NASA stanęło ostatnio przed nie lada wyzwaniem. Naukowcy musieli bowiem opracować metodę wycięcia w kadłubie Boeinga 747 2,5-metrowej dziury, bez powodowania uszczerbku w sterowności i bezpieczeństwie samolotu. A wszystko to przez SOFIĘ czyli Stratospheric Observatory for Infrared Astronomy (Stratosferyczne Obserwatorium Astronomii Podczerwonej).

Ten 17 tonowy teleskop, przeznaczony do wykonywania w podczerwieni wysokiej rozdzielczości zdjęć obiektów kosmicznych, zamontowany w specjalnie do tego celu przystosowanym, trzydziestoletnim Boeingu 747 stanowi zwieńczenie ponad 14-letnich prac.

SOFIA stanowi rozwiązanie problemów z jakimi astronomowie borykali się od lat. Dotychczas mieli on do wyboru naziemne teleskopy na podczerwień, których prawidłową pracę zakłócały cząsteczki wody unoszące się w powietrzu lub te umieszczone w na orbicie ziemskiej - drogie i trudne w użyciu (problemy z ustawieniem ostrości). SOFIA unosząca się ponad ziemią, jednak nie w przestrzeni kosmicznej, pozwala robić zdjęcia łatwo, szybko i przyjemnie.

Powróćmy jednak do samego samolotu i zadajmy sobie pytanie - czy ciężko lata się z dziurą w poszyciu? Okazuje się że nie. Dzięki specjalnemu zgrubieniu w miejscu gdzie zamontowany jest teleskop i chroniącemu go włazowi, przebywa on przez większość lotu w środowisku bezciśnieniowym. Sprawia to, że lot nie niszczy teleskopu, a teleskop nie utrudnia lotu. Brawo NASA!

źródło: fastcompany