Gazociąg przez Bałtyk. Ekolodzy mówią nie.

Czytając tego typu artykuły często zadaję sobie pytanie, co powinno wziąć górę, praktyczność czy ochrona środowiska naturalnego za wszelką cenę? Poza tym mam wrażenie, że wszystko napisane zostało trochę na około. Na dobrą sprawę nadal nie wiem, jakie zagrożenia wiążą się z powstaniem gazociągu poza tym, że będzie szkodliwy dla środowiska. Odkąd zamieszkujemy ziemią tak naprawdę wciąż coś niszczymy, aby stworzyć coś nowego (zwykle praktycznego) np. połacie zieleni aby wybudować tam działki z tym, że jest to "bardziej uzasadnione", z uwagi na fakt, że musimy mieć gdzie mieszkać. Dyskusyjne są natomiast kwestie budowy autostrad w tym a nie innym miejscu, czy też właśnie tego gazociągu. Co o tym myślicie? Gazociąg Nord Stream jest zagrożeniem dla Bałtyku, jak każda inwestycja, która ingeruje w środowisko naturalne na tak dużą skalę. Morze Bałtyckie jest zbyt wrażliwym ekosystemem, aby kłaść na jego dnie 2440 kilometrów rury. Zbyt duże ryzyko, które towarzyszy takim inwestycjom jest argumentem za tym, aby Nord Stream i podobne mu instalacje, jak planowany gazociąg z Norwegii do Polski, nie powstały. Raport, który został przygotowany przez Nord Stream i dotyczy oddziaływania środowiskowego gazociągu nie uwzględnia wszystkich zagrożeń, jakie wiążą się z realizacją tej inwestycji ? uważa międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF w swoim stanowisku dotyczącym gazociągu na dnie Bałtyku. baltyk_urzad_miasta_wladys_awowa_ok Nord Stream jest największą podwodną instalacją, jaka powstanie w Morzu Bałtyckim. Jego budowie będzie towarzyszyć szereg skomplikowanych prac na morskim dnie, łącznie z podwodnymi eksplozjami i ustawianiem specjalnych konstrukcji, które mają utrzymywać gazociąg. W rezultacie jest bardzo trudno przewidzieć skutki oddziaływania Nord Streamu na środowisko. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że tak duża inwestycja nie zaszkodzi ekosystemowi Morza Bałtyckiego, które jest morzem stosunkowo małym i do tego prawie całkowicie zamkniętym, z wyjątkiem cieśnin duńskich łączących Bałtyk z Morzem Północnym. Gazociąg nie musi być ułożony na dnie Bałtyku, bo istnieje również alternatywa lądowa, która połączyłaby Rosję bezpośrednio z krajami należącymi do UE. Dlatego wątpliwości budzi już sam sposób planowania przebiegu tej inwestycji. Nord Stream nie wziął pod uwagę alternatywy lądowej dla gazociągu i nadal forsuje jego bałtycki wariant. Wariant lądowy nie wiązałby się z takimi zmianami w środowisku jak jego morski odpowiednik i skutki jego budowy byłyby łatwe do przewidzenia. Jeżeli porównalibyśmy nakłady kosztów poniesionych na budowę gazociągu na lądzie i w morzu, to lądowa alternatywa jest o co najmniej kilka miliardów euro tańsza. Według różnych szacunków gazociąg na dnie Bałtyku będzie kosztował do 9 miliardów euro, zaś jego lądowy wariant około 3 miliardów euro. Oszczędzone w ten sposób fundusze mogłyby posłużyć zrealizowaniu inwestycji w rozproszone źródła energetyki odnawialnej wykorzystujące biomasę i biogaz. Gaz jako nieodnawialne źródło energii zostanie kiedyś wyczerpany, dlatego już teraz należy inwestować w źródła odnawialne. Nakłady planowane na budowę gazociągu przez Bałtyk mogłyby też posłużyć projektom zwiększenia efektywności energetycznej, także w gospodarstwach domowych. Byłby to krok w kierunku rzeczywiście trwałego i zrównoważonego rozwoju oraz bezpieczeństwa energetycznego. Budowa gazociągu na dnie Bałtyku nie będzie obojętna dla środowiska z wielu powodów. Dno Morza Bałtyckiego nie jest płaskie, z podwodnymi grzbietami i innymi przeszkodami, których gazociąg nie jest w stanie ominąć. Nord Stream planuje wysadzanie tych przeszkód i budowę specjalnych konstrukcji, utrzymujących gazociąg. Eksplozje i prace na dnie morza stworzą dodatkowe zagrożenie związane z amunicją i bronią chemiczną, zatopionymi w Bałtyku, których nie uda się wcześniej zlokalizować. Amunicja przeznaczona do wysadzenia, jeszcze przed rozpoczęciem prac przy budowie gazociągu, będzie oznaczała dodatkowe eksplozje. Nord Stream nie przewidział też procedur związanych z usuwaniem broni chemicznej i nie zbadał ich możliwego wpływu na środowisko. Nie przedstawił też żadnych informacji dotyczących amunicji w wodach należących do Rosji. Kolejnym zagrożeniem, o którym nie wspomina Nord Stream jest amunicja ukryta w osadach na dnie Bałtyku, utrudniających jej wykrycie. Gazociąg na dnie Bałtyku wiąże się też z wprowadzeniem do jego wód niebezpiecznych substancji. Nord Stream planuje umieszczenie na rurze anod, zabezpieczających przed korozją. W ten sposób do Morza Bałtyckiego może trafić więcej niż jedna tona kadmu i więcej niż pół tony ołowiu, zaś całkowita masa anod zastosowanych przy budowie bałtyckiego gazociągu będzie równa masie anod umieszczonych na 1000 do 1500 tankowców. Prace przy budowie gazociągu uwolnią też dioksyny z osadów dennych, zwłaszcza w rejonie Zatoki Fińskiej oraz zwiększą emisję fosforanów i azotanów, odpowiedzialnych za eutrofizację, a uznawanych przez Nord Stream za mało istotne. Gazociąg zaszkodzi również zwierzętom zamieszkującym Bałtyk. Zagrożą im prace w czasie układania gazociągu, w tym planowane, ale także nieprzewidziane eksplozje. Wszelkie zakłócenia hydroakustyczne mają negatywny wpływ na ssaki morskie tj. foki i morświny. Dla morświna posługującego się echolokacją (generuje fale akustyczne służące do lokalizacji i rozpoznawania przedmiotów) nadmierny hałas w morzu może być tragiczny w skutkach. Może on nie zidentyfikować największych zagrożeń tj. sieci i szybkich łodzi. Tymczasem bałtycka populacja morświna od zeszłego roku została uznana przez IUCN za krytycznie zagrożoną. Nord Stream planuje budowę w sąsiedztwie trzech parków narodowych i czterech ostoi fok w Zatoce Fińskiej. Gazociąg będzie miał również wpływ na obszary znajdujące się w sieci Natura 2000. W rejonie, gdzie zostałby ułożony gazociąg problemy będą mieli również rybacy. Konstrukcje, które powstaną na dnie morza mogą być przeszkodą w prowadzeniu połowów. A jednocześnie sieci, które zaczepią się o gazociąg, jeśli zostaną pod wodą, stworzą dodatkowe zagrożenie dla zwierząt żyjących w Bałtyku. Raport Nord Streamu nie przedstawia też w szczegółach, jak gazociąg zostanie zdemontowany i co z nim się stanie po zakładanym okresie użytkowania, który obliczany jest na 50 lat. Nord Stream obiecuje jedynie, że zajmie się tym problemem w przyszłości. Dyrektywa EIA 85/337/EWG wymaga jednak, aby przed rozpoczęciem inwestycji ocenić jej wpływ na środowisko na etapie jego likwidacji. Raport oddziaływania na środowisko planowanego gazociągu, przedstawiony przez Nord Stream, jest w opinii WWF niepełny. Wiele zagrożeń jest bagatelizowanych. Tymczasem negatywny wpływ inwestycji na środowisko będzie miał znacznie poważniejsze konsekwencje niż piszą o tym autorzy tego raportu. Inwestycje takie jak Nord Stream stanowią poważne niebezpieczeństwo ? mówi Paweł Średziński z WWF Polska. ? Już dziś Bałtyk musi radzić sobie z wieloma zagrożeniami, zaś gazociąg byłby kolejnym z nich. Niestety, zamiast szukać alternatywnych rozwiązań, podejmuje się decyzje, myśląc wyłącznie o interesie politycznym. Pozostaje wierzyć, że politycy zaczną myśleć z większą troską o Morzu Bałtyckim, które jest wspólnym dobrem wszystkich mieszkańców nadbałtyckich państw. Jednocześnie polskie władze powinny zając się na poważnie rozwiązywaniem także innych problemów jakie trapią Bałtyk. Nie samą rurą Bałtyk żyje. źródło: wwf