Dlaczego polski rząd wbrew obietnicom ignoruje pionierską technologię paliwową?

Do tego momentu starałem się unikać na Futureblogu tematów ocierających się o politykę, ale dzisiaj musiałem tę zasadę nagiąć. Powodem była przeczytana dzisiaj informacja na łamach internetowego wydania Dziennika Wschodniego. Jakiś czas temu pisaliśmy o rewolucyjnej technologii paliwowej opracowanej przez polskich naukowców z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Technologia ta miała dostarczyć nam dostęp do paliwa wytwarzanego w procesie chemicznym, którego głównym składnikiem było CO2. Cały pomysł wyglądał wręcz fantastycznie, mieliśmy dzięki temu mieć dostęp do niezwykle taniego paliwa przy okazji pozbywając się nadmiaru CO2.

Sprawą zainteresował się rząd (a konkretnie wicepremier Waldemar Pawlak), który miał odwiedzić UMCS oraz przejąć całe przedsięwzięcie (w tym także je sfinansować). Od początku dały się słyszeć komentarze, że Polacy jak zwykle wszystko spartolą, że nic z tego nie będzie, że ukradną nam ten pomysł itd. Wtedy uważałem, że jest to przejaw naszego wrodzonego krajowego malkontenctwa. Dzisiaj niestety muszę zmienić zdanie - ci malkontenci mieli rację.

Okazało się, że rację mieli wszyscy głosiciele "czarnych wizji". Rząd "po zastanowieniu" zdecydował się nie wesprzeć całego przedsięwzięcia. Powód: kryzys gospodarczy. Rząd musi oszczędzać i nie może sobie pozwolić na kosztowne inwestycje. Powiem krótko - ręce opadają...

Zapraszam do zapoznania się z całym artykułem:

Nasi naukowcy wiedzą jak wytwarzać paliwa silnikowe ze spalin. Wicepremier obiecał, że sfinansuje badania nad tym patentem. Okazuje się, że pieniędzy jednak nie da. Naukowcy ogłaszają "plan B".

TAKIE SAMO A TAŃSZE Benzynę i olej napędowy uzyskuje się z metanolu. Do tej pory głównym surowcem używanym do jego wytwarzania był gaz ziemny. Tyle że metanol otrzymywany z tego źródła jest drogi (w Polsce to ok. 40 gr za 1 litr). Tymczasem wyprodukowanie litra metanolu metodą Nazimka kosztuje od 9 do 11 groszy. Cena produkcji litra "benzyny ze spalin? nie powinna przekraczać 30-40 gr.
Chodzi o sztuczną fotosyntezę, którą opracowali naukowcy z lubelskiego UMCS pod kierunkiem prof. Dobiesława Nazimka. Zamiast emitować dwutlenek węgla do atmosfery, można go wykorzystać. - Łącząc CO2 z wodą bez trudu uzyskamy benzynę lub olej napędowy - tłumaczy prof. Nazimek.

Sprawą zainteresowało się Ministerstwo Gospodarki

Szef resortu wicepremier Waldemar Pawlak spotkał się w Lublinie z autorem pomysłu. Efekt? Jak pisaliśmy w lutym, wdrożeniem technologii miało się zająć gigantyczne konsorcjum powołane właśnie przez Ministerstwo Gospodarki. Resort i firmy, które weszłyby w jego skład, miały dać 100 mln zł na realizację projektu.

Teraz okazuje się, że ministerstwo nie da ani złotówki

Powód: kryzys gospodarczy. -Wszyscy ministrowie musieli szukać oszczędności. Minister Pawlak także - tłumaczy prof. Nazimek. I dodaje: - Ale nie możemy siedzieć z założonymi rękami. Przystępujemy do planu "B?. Naukowcy sami zajmą się powołaniem konsorcjum. W jego skład wejdzie UMCS (właściciel patentu na technologię), inne jednostki naukowe (m.in. z Krakowa), a także firmy, głównie z sektora energetycznego. Nieoficjalnie wiadomo, że będzie to m.in. jeden z koncernów energetycznych oraz kilka elektrowni. To one sypną pieniędzmi.

Pierwsza testowa fabryka

Testowa fabryka powstanie w Zakładach Azotowych w Kędzierzynie-Koźlu w woj. opolskim. Południowy Koncern Energetyczny buduje tam instalację do magazynowania dwutlenku węgla. Pierwsza benzyna z dwutlenku węgla ma popłynąć w 2011 r. - W tym samym roku jedna czwarta CO2 emitowanego w Polsce będzie już przerabiana na paliwo - zapowiada Nazimek. Jeśli tak się stanie, na pomyśle lubelskich naukowców zarobi UMCS, a także wszystkie firmy, które zainwestowały w jego realizację. Niestety, żadna z Lubelszczyzny. Dlaczego? - U nas bardzo ciężko rozmawia się na ten temat - mówi prof. Nazimek. - A na Śląsku przyjęli nas z otwartymi ramionami. autor: Miłosz Bednarczyk

Teraz możemy liczyć więc na to, że realizacja projektu zostanie sfinansowana z prywatnych środków. Oby tak się stało, ale i tak możemy zapomnieć, że nasz kraj stanie się bogatszy dzięki wprowadzeniu tej technologii. Po raz kolejny przeszła nam koło nosa świetna okazja. Źródło: Dziennik Wschodni Przeczytaj także: Polska może stać się Kuwejtem Europy