Zimowa Olimpiada w Vancouver bez dopingu?
Luty 9, 2010 autor Jacek Basiński
Opublikowano w Polecamy, Świat przyszłości
To jak na razie tylko marzenie, ale widoki na jego spełnienie są. Niestety, na dziś nie istnieją jeszcze technologie pozwalające wyeliminować całkowicie dopingowiczów. Fakt ten tym bardziej zachęca naukowców do pracy nad oczyszczeniem sportu. Od kilku lat zamraża się pobrane na zawodach próbki, by w momencie odkrycia jakiegoś niewykrywalnego dotychczas środka, zrewidować poprzednie badania. Niby prawo nie powinno działać wstecz, ale każdy z nas nabiera niechęci do sportu wobec takich procederów jak doping czy korupcja.
O ile doping fizjologiczny czy farmakologiczny jest możliwy do wykrycia, o tyle istnieje jeszcze jedna gałąź wspomagania, która na dziś jest praktycznie niemożliwa do zdemaskowania. Jest to doping genetyczny, który w zgodnym przekonaniu ekspertów stosowany jest rzadko. Dzieje się tak, ponieważ skutki takiej praktyki są trudne do przewidzenia (terminatorzy, mutanci i wszyscy inni bohaterowie horrorów oraz filmów katastroficznych, przed którymi drżeliście) i jest to bardzo drogi sposób. Różnica pomiędzy typami dopingu warunkuje ich wykrywanie. Farmakologiczny polega na wprowadzeniu do organizmu czynnych związków chemicznych, poprawiających osiągi zawodnika. Doping fizjologiczny to wszelkie wymiany płynów, transfuzje krwi, a także przeszczepy i chirurgiczne interwencje. Ostatnim, nas interesującym, typem jest doping genetyczny.
Nie wiemy o nim wiele – na tyle mało, by nie móc określić czy jest on w ogóle stosowany. W teorii zakłada manipulację kodem genetycznym zawodnika, w celu zwiększenia przyrostu tkanek mięśniowych lub produkcji hormonów. Najbardziej pożądanym przez badaczy celem jest odkrycie sposobu na zwiększenie produkcji erytropoetyny, miostatyny i innych czynników wzrostu. Wiadomo, że na całym świecie są prowadzone badania na tym tle, ale trudno powiedzieć, kto chce je zastosować, a kto poznać metodę ich demaskowania. Drugi typ eksperymentów wspiera WADA (Światowa Agencja Antydopingowa). Obecne badania mają na celu pozyskanie informacji o wirusach, białkach i sekwencjach DNA, które potem mogą naprowadzić na trop oszustwa. Słowem, widząc efekt dopingu (przykładowo wzrost masy czy wydolności) powiązać go będzie można z metodą wspomagania. Dzisiaj mechanizmy dopingowe są sprawdzane na organizmach zwierzęcych – widocznie ludzie nie byliby jeszcze bezpieczni wobec takich badań.
Na razie WADA masowo pobiera próbki i magazynuje je. Szczególnie łakomym okiem agencja spogląda na zimową Olimpiadę 2010, gdyż jest to pierwsza duża impreza, której uczestników można sprawdzić nowymi metodami. Na udoskonalenie antydopingowego mechanizmu ma 8 lat, bo tyle właśnie zachowuje się magazynowany materiał. Wobec tego, tytuł pozostanie zapewne mrzonką i trudno podejrzewać, żeby żaden uczestnik zawodów w Vancouver nie próbował nabrać organizatorów i widzów. Wypada mieć nadzieję, że nasi reprezentanci zostaną bohaterami olimpijskich doniesień z zupełnie odmiennych powodów.








