Zobacz dziś, jak jutro będzie wyglądał świat!

Energia z wiatru, a w Polsce walka z wiatrakami

Maj 14, 2009 autor Ania Gwoździk  
Opublikowano w Kultura i styl życia, Nowe technologie

Cała Europa inwestuje w energię z wiatru. W Hiszpanii nowe farmy wyrastają, jak grzyby po deszczu. W Niemczech wiatraki dostarczają prawie 24 tys. MW energii. Dania stawia ogromne farmy na morzu. A jak wygląda sytuacja w Polsce?

maxshell

Okazuje się, że inwestorzy, którzy chcą budować elektrownie,  nie są mile widziani. Na ich drodze ustawiono  szereg utrudnień, które często decydują o wstrzymaniu działań. Specjaliści twierdzą, że polskie prawo nie nadąża za rozwojem rynku energii.

Pierwsza przeszkoda to  absurdalne opłaty za odrolnienie gruntów.  Zależą one od  powierzchni dróg dojazdowych i placów. Należności nalicza się jednak także wtedy, jeśli powstały one wyłącznie na potrzeby budowy. Zupełnie niejasne są też procedury naliczania podatku od nieruchomości. Inwestor nie może policzyć jakie będą faktyczne koszty budowy farmy wiatrowej. Tu utrudnienia pojawiają się ze strony gmin, które teoretycznie powinny być zainteresowane OZE.

Samorządy walczą o przepisy, które umożliwią ściąganie od inwestorów większych podatków. Ministerstwo Infrastruktury  postawiło to umożliwić, wprowadzając zmiany w przepisach przy okazji nowelizacji prawa budowlanego. Jeśli projekt zostanie zaakceptowany to właściciele  elektrowni wiatrowych będą płacić podatki od nieruchomości.  To nawet do  2 proc. wartości budowli rocznie. Do tej pory podatek naliczano jedynie od wartości fundamentu i masztu. O zmiany w przepisach walczy Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej (o ironio!). Nikt oczywiście nie zwrócił uwagi na fakt, że postawi to pod znakiem zapytania opłacalność inwestycji.

Pani Izabela Hubert, skarbnik gminy Kobylnica, która znajduje się w sporze z inwestorem, początkowo nie chciała  odpowiedzieć na pytanie ile pieniędzy trafi do kasy gminy, jeśli wprowadzone zostaną przepisy niekorzystne dla OZE. Ostatecznie  przyznała, że jeśli dojdzie do nowelizacji prawa budowlanego, gmina zarobi  na elektrowni 3-4 razy więcej. Wójt gminy  Kobylnica stoi na czele Stowarzyszenie Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej.

Rzecznik ministerstwa na pytanie o zapisy, które spowodują zwiększenie kosztów inwestycji stwierdził, że podatkami zajmuje się ministerstwo finansów.  To najwidoczniej stanęło na przeszkodzie, żeby przewidzieć konsekwencje proponowanych zapisów. Zapytaliśmy też o to, czy pod uwagę był brany wpływ nowelizacji na realizację unijnych wymogów dotyczących OZE.  Do 2010 roku udział energii odnawialnej w Polsce powinien sięgnąć 7,5 proc. Pytanie zostało zignorowane (w domyśle „nie zajmujemy się sprawą realizacji zobowiązań energetycznych”). Jak widać beztroskich urzędników nie interesują wiatraki.

I jeszcze jedno:  elektrownie wiatrowe nie są inwestycjami celu publicznego, a co za tym idzie rady gminy muszą przeprowadzać plany zagospodarowania od podstaw. A to trwa po prostu zbyt długo.

Na koniec jeszcze jeden przykład utrudnień, które sami sobie fundujemy. Poważną barierę dla energetyki wiatrowej stanowi ustawa sprzed prawie 90 lat. Jak to możliwe? Okazuje się, że  inwestycje zagranicznych przedsiębiorców wymagają pozwoleń od  MSWiA, a często także ministra rolnictwa. Wszystko w oparciu o ustawę z 1920 roku o zasadach nabywania nieruchomości przez obcokrajowców…

Taa, a spójrzmy na naszych sąsiadów.

źródło: ekologia.pl

Pomóż nam i podziel się tym wpisem:
  • Print
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Add to favorites
  • FriendFeed
  • Gwar
  • MySpace
  • Reddit
  • Twitter
  • Wykop
  • email

Komentarze

7 Komentarzy to “Energia z wiatru, a w Polsce walka z wiatrakami”
  1. Shoovi mówi:

    Po prostu Polska z przestarzałymi technologicznie elektrowniami i równie kiepską infrastrukturą przesyłową jest idealnym sąsiadem w “spójnej rodzinie europejskiej”. 40 milionowy naród potrzebujący energii elektrycznej ZAIMPORTUJE ją sobie z zachodu.

    Wszystkie fakty wskazują na to, na co zwracam uwagę od kilku lat. Polska ma być (i defacto) jest konsumentem zachodniej nadprodukcji wszystkiego.

    Energii, samochodów (wybrakowanych), elektroniki (wybrakowanej), śmieciowego żarcia itd.

    To nie teoria spisku tylko praktyka faktów

    Czuwaj!

  2. Ania Gwoździk mówi:

    Eh Shoovi, co możemy z tym zrobić?

  3. Marcin mówi:

    Jestem za tym bysmy zaczeli w znacznym stopniu dbac o przyrode, szkoda ze nie pomyslelismy o tym wczesniej, wykorzystanie wiatru, wody, slonca do produkcji energi przyczyni sie do zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza, powinnismy stawiac pola energetyczne gdzie tylko sie da. Jakis czas temu sam ukonczylem kurs w hiszpanii na Energie solar, térmica, Fotovoltaica, Eólica, szkoda tylko ze nie ma firm w polsce, gdzie mozna by bylo podiac praktyke, jak znacie jakis namiar na firme co sie tym zajmoje prosze przyslijcie adres. Pozdrawiam M.

  4. Shoovi mówi:

    :) co masz już dość moich komentarzy ;)

    Ania, to jest naprawdę dobre pytanie i chciałbym znać na nie jedynie słuszną odpowiedź.

    Mogę jedynie napisać moje osobiste zdanie, niekoniecznie prawdziwe i słuszne dlatego ciekawy jestem co inni o tym sądzą.

    1.Znajmy swoją wartość
    2.Nie akceptujmy wybrakowanych towarów niskiej jakości
    3.Nie akceptujmy kiepskiej obsługi

    Zachodnie koncerny głównie oszczędzają sprzedając nam po wysokich cenach produkt niższej jakości z kiepskim suportem (samochody, elektronika, chemia domowa, pożywienie)

    4.Wysyłajmy pytania/informacje do naszych Euro-posłów (sprawdziło się ostatnio przy kampanii na rzecz poprawki telekomunikacyjnej w Euro-Parlamencie)
    5.Nie dajmy się manipulować reklamom (weź kredyt, zainwestuj bez ryzyka itd.)
    6.Stosujmy regułę ograniczonego zaufania w stosunku do informacji podawanych przez media mainstreamowe (każdy jest w czymś dobry, posłuchajmy jak masmedia mówią o dziedzinie wiedzy na której się znamy. To bardzo dobra metoda, żeby się przekonać jak „dziennikarze” potrafią spłycić i zafałszować informacje)

    Brak reakcji na zło ze strony “sprawiedliwych” jest cichym przyzwoleniem dla tych ludzi przy sterach władzy, żeby reprezentowali interesy korporacji, a nie interesy swojego narodu.

    7.Informujmy lokalne władze o dobrodziejstwach związanych z energią odnawialną
    8.W obrębie swoich miejscowości mamy większą siłę przebicie u lokalnych władz dlatego organizujmy się choćby zakładając fora internetowe społeczności lokalnych. Wysyłajmy propozycje inwestycji w naszej okolicy. Często burmistrz, czy starosta kiepsko się orientuje w nowatorskich „zasobach” swojej okolicy.

    Przykładem jest moja okolica gdzie od kilku lat promuje się kolektory słoneczne i oczyszczalnie przydomowe (refundacja do 60% kosztów). Teraz piszemy ze znajomymi propozycję zainteresowania się energetyką wiatrową dla gospodarstw domowych.

    Na pewno można zrobić więcej.

    Nie liczył bym też na pozytywne zmiany w percepcji ludzi ot tak w ciąg roku. To jest proces związany z edukacją, a właściwie z umożliwianiem im dokonywania wyboru co wiąże się z przełamaniem strachu poniesienia konsekwencji dokonanego wyboru. Odpowiedzialność to atrybut Wolności, po angielsku lepiej widać o co chodzi „response-ability”.

    Wracając do prawa. Im bardziej powikłane prawo tym trudniej jednostkom i małym organizacją nawigować wokół zapisów. Korporacje i ich syndykaty mają ewidentnie łatwiej…taki sposób walki z konkurencją.

    Mówiąc krótko, co możemy zrobić to starać się być świadomymi i rozmawiać o tym ze znajomymi, rodziną itd.

    Jeśli ktoś ma inne pomysły z chęcią posłucham, bo może to ja błądzę.

    Pa.

  5. Shoovi mówi:

    MArcin: A co konkretnie chciałbyś robić? Myślałeś, żeby samemu rozkręcić Firmę?

  6. Ania Gwoździk mówi:

    @ Marcin: EnergoPartner, ul. Warszawska 43, Poznań – oni stawiają wiatraki.. a tak poza tym są spłką zależną od enei :)

  7. Ania Gwoździk mówi:

    @ Shoovi: Nigdy nie mam dosyć :)
    ad.1 jasne, ale nie wszyscy
    ad.3 nie od dziś wiadomo, że chłoniemy wszystko, co nam się wepchnie, a co jest inne niż polskie

    Zgadzam się z Tobą. Moim zdaniem problem tkwi w nas, w naszej mentalności, nieufności, bezradności, słabości, niechęci, słomianym zapale. Mogłabym napisać dużo więcej, gdyby serwis dotyczył problemów politycznych lub psychologicznych :) Natomiast, co do ekologii, środowiska, tego co możemy zrobić. Róbmy tyle, na ile na stać. A bycie ekologicznym tak naprawdę nie wymaga od nas dużo. To, o czym piszesz tj. m.in. zakładanie forów – jak najbardziej, ale docieramy do szerszej społeczności, która aż takimi inicjatywami może nie być zainteresowana. Segregujmy śmieci, składujmy odpady problematyczne, czytajmy, czytajmy, czytajmy. Radźmy się mądrzejszych od nas, patrzmy, co bierzemy do ręki, gdy kupujmy w sklepach. Po prostu się interesujmy. To już coś. A.. no i odróżniajmy “modę na zielone” od ochrony środowiska.

Wypowiedz się!

Napisz co myślisz..
jeśli chcesz aby obok komentarza było Twoje zdjęcie zaloguje się na gravatar!

----- Account: pp.futureblog.pl -----